Jutro wyjeżdżam na szkolenie, droga zajmie ponad 6 godzin w jedną stronę, więc ucieszyłam się, że będę miała furę czasu na wydzierganie komina- otulacza, takiego jak podchoinkowy zielony dla córy , a tu zonk- poczta nie dostarczyła przesyłki z włóczką Himalaya Padisah . Zła jestem okrutnie, bo już wczoraj powinna być u mnie , sprzedawca przysięga się, że wysłał zgodnie z ustaleniami .
No cóż, znalazłam sobie robótkę zastępczą, szkoda tylko, że nie będę miała nowego otulacza na ochronę przed mroziskiem, które przyszło nie wiadomo skąd i nie ma zamiaru zelżeć (choć co ja mogę wiedzieć o mrozie, jak widzę, że na wschodzie Polski macie ponad 20 stopni w minusie !)
Połowę styczniowych wieczorów spędziłam z szydełkiem i kolorową bawełną, i tym sposobem powstały dwie folkowe poduchy dla córy, do rozjaśnienia jej ciemnoczekoladowej sofy i nawiązujące trochę kolorystycznie do podarowanej wcześniej młodzieży lampy.
Zrobiłam tylko przody i przyszyłam do ciemnobrązowych poszewek z polaru, całkiem dobrze się dopasowały.
Bardzo jestem z nich zadowolona :)
Piękne poduchy! Muszę pomyśleć o podobnych. Pewnie migiem się szydełkowały, a potem drugie tyle czasu chowałaś nitki? :) :) :)
OdpowiedzUsuńŻe migiem t bym nie powiedziała, bo nie mam takiej wprawy, jak Ty, ale całkiem przyjemnie za to :) Nitki zabezpieczałam na bieżąco, bez wielkiej staranności, bo i tak są na lewej stronie, byleby nie wyłaziły na wierzch i nie rozwiązały się w praniu.
UsuńCudowne poduchy :-) Kolory przepiękne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Dzięki :)
UsuńŚliczne :-) Pięknie dobrane kolory, pięknie :-)
OdpowiedzUsuńDzięki, miały ożywić ciemną sofę i to się udało :)
UsuńBardzo mi się podobają te poduszki, brąz bardzo ładnie podkreśla pozostałe kolory
OdpowiedzUsuńDzięki, trochę obawiałam się brązu, że wyjdą zbyt "babciowate", jak na gust młodzieży, ale na szczęście obawy się nie sprawdziły :)
Usuń