... będzie ten post, właściwie obrazkowy :)
Był sobie niepiękny, acz pożyteczny wielce taboret :
Były też zapasy niezliczone kolorowej bawełny, która żadnym magicznym sposobem nie chciała sama zamienić się w kolorowe poduchy.
Trzeba było sięgnąć więc po szydełko, tajemny przepis na african flowers i dłubać, dłubać, dłubać... aż trochę mi się znudziło, a robótki było tylko tyle :
Poduszki musiałyby być przynajmniej dwie...
Żeby nie stworzyć kolejnego UFOka wyciągnęłam więc z kąta niepiękny taborecik i dokończyłam robótkę jako przykrycie dla niego.
Moim nieskromnym zdaniem- wypiękniał :)
Niestety, zapasy bawełny wcale nie wyglądają na specjalnie uszczuplone :)