Nie zabieram się za większe robótki, bo mam spore problemy ze stawem barkowym i łokciowym, całkiem wysiadła mi lewa ręka i muszę wybrać się do lekarza, bo ból , niestety, nie chce przejść sam z siebie i nie mogę normalnie funkcjonować.
Wobec tego pobawiłam się drobniejszymi robótkami, w sieci znalazłam instrukcje do i-corda i zrobiłam parę kolorowych sznureczków- będzie prościutki naszyjnik dla mnie lub dla córy. Udziergam jeszcze parę kolorów, żeby można było je zestawiać w zależności od potrzeby. Wszystkie robię z bawełny. Na razie mam jasny beż, ciemny fiolet, amarant i niebieski (aparat trochę przekłamał kolory).
Robi się je bardzo szybko- tu świetny filmik z instrukcją na szydełko, a tu- na druty. Szydełkowy wyglądał ładniej, ale szybciej powstawał "druciany", bardzo fajna robótka "telewizyjna" :)
Korzystając z wolnej soboty podjechałam do pasmanterii po wstążki i szpilki, żeby spróbować nowej zabawy. Jakoś nigdy nie zachwyciły mnie bombki , które dziewczyny robiły techniką karczochową, ale kiedy zobaczyłam te jajka, zrobione przez Basię, zmieniłam zdanie . I bardzo się cieszę, bo moje pierwsze próby w zupełności mnie satysfakcjonują, nie mogę się napatrzeć :) Muszę dokupić wstążek, bo miałam dość ograniczony wybór, ale teraz widzę, że warto (w rzeczywistości są tochę bardziej pastelowe i stonowane, niż na zdjęciach.)
Ależ to przyjemność ! Basiu, dziękuję za inspirację.