- zawołał K. na widok rozpiętych do blokowania na styropianowej płycie w łazience kolorowych podkładek.
Może i folklor, ale po pierwsze primo podkładek potrzebowałam, po drugie primo zużytkowałam walające się dwa motki kolorowej bawełny, a po trzecie fajnie się dłubało coś małego i kolorowego . Same pożytki !
W dodatku, całkiem niespodziewanie okazało się, że pasują do starego żarskiego serwisu w różyczki :)
A na drutach znów cienizna, kolejne dwa motki merino lace Austermanna- kolor nr 6- przeistaczają się w zwiewny szal, jest tylko jeden problem- wzór okazał się dość włóczkożerny , a w pasmanterii ten kolor się skończył i szal będzie przykrótki. Może ktoś ma jeden motek na zbyciu ?
czwartek, 20 lutego 2014
sobota, 15 lutego 2014
Pomyślałam sobie w grudniu, że przydałaby mi się jakaś chusta w brązach,
korzystając więc z łaskawości Mikołaja zamówiłam sobie 3 odcienie merino lace austermann. Paczuszka przyszła i mina mi zrzedła, włóczka bardzo ładna, kolory takie, jak chciałam , ale aż takiej cienizny się nie spodziewałam...
Koncepcja cieniowanej chusty upadła więc, a kłębuszki powiększyły strategiczne zapasy włóczek :)
Aż tu pewnego wieczoru , dwa tygodnie temu , natknęłam się na post Agi i zachętę do wspólnego dziergania szala estońskim wzorem paarislehekiri. Google doprowadził mnie na ravelry do szala wykonanego tym wzorem .
Pozostało tylko złapać za druty - wybrałam rozmiar 3,5- narzucić oczka ( w moim przypadku 107) i zabrać się do dziergania.
Wzór jest prosty i bardzo fajnie się go dziergało, początkowo myślałam , że taką cienizną będę dłubać ten ażur do wakacji, ale wystarczyło około 10 wieczorów i włóczka się skończyła :)
Szal jest leciutki jak mgiełka, waży 48 g , a po blokowaniu ma 183 cm długości i 64 szerokości i bardzo jestem z niego zadowolona .
Na zdjęciach nijak nie wyszedł mi jego oryginalny kolor- to odcień nr 17, trochę cappuccino, trochę orzech laskowy.
Może powtórzę ten wzór z ciemnobrązowego merino, tyle że wtedy narzucę 93 oczka, bo wolałabym, żeby był troszkę dłuższy, a mam tylko 2 kłębuszki.
A jeszcze marzy mi się szaro- srebrny, ale znów musiałabym dokupować włóczkę... No, ale w końcu niedługo dzień kobiet, więc może zrobię sobie prezent ? :)
Aga, bardzo dziękuję Ci za inspirację i zachętę :)
Koncepcja cieniowanej chusty upadła więc, a kłębuszki powiększyły strategiczne zapasy włóczek :)
Aż tu pewnego wieczoru , dwa tygodnie temu , natknęłam się na post Agi i zachętę do wspólnego dziergania szala estońskim wzorem paarislehekiri. Google doprowadził mnie na ravelry do szala wykonanego tym wzorem .
Pozostało tylko złapać za druty - wybrałam rozmiar 3,5- narzucić oczka ( w moim przypadku 107) i zabrać się do dziergania.
Wzór jest prosty i bardzo fajnie się go dziergało, początkowo myślałam , że taką cienizną będę dłubać ten ażur do wakacji, ale wystarczyło około 10 wieczorów i włóczka się skończyła :)
Szal jest leciutki jak mgiełka, waży 48 g , a po blokowaniu ma 183 cm długości i 64 szerokości i bardzo jestem z niego zadowolona .
Na zdjęciach nijak nie wyszedł mi jego oryginalny kolor- to odcień nr 17, trochę cappuccino, trochę orzech laskowy.
Może powtórzę ten wzór z ciemnobrązowego merino, tyle że wtedy narzucę 93 oczka, bo wolałabym, żeby był troszkę dłuższy, a mam tylko 2 kłębuszki.
A jeszcze marzy mi się szaro- srebrny, ale znów musiałabym dokupować włóczkę... No, ale w końcu niedługo dzień kobiet, więc może zrobię sobie prezent ? :)
Aga, bardzo dziękuję Ci za inspirację i zachętę :)
piątek, 7 lutego 2014
Uśmiech na dzień dobry i rzut na taśmę.
Wspomniany uśmiech pojawił się rano, kiedy w drodze do pracy stałam w kolejnym korku , a przede mną ustawił się dostawczy sprinter. Na jego nie pierwszej czystości drzwiach ktoś nabazgrał :
JAK DOROSNĘ, ZOSTANĘ TIR-EM .
:)
A rzut na taśmę ?
To zapis na candy walentynkowe u los-caramelos
Robótkowo nędza, dłubię taką cieniznę na drutach 3,5 że nie wiem, kiedy będę miała coś do pokazania...
JAK DOROSNĘ, ZOSTANĘ TIR-EM .
:)
A rzut na taśmę ?
To zapis na candy walentynkowe u los-caramelos
Robótkowo nędza, dłubię taką cieniznę na drutach 3,5 że nie wiem, kiedy będę miała coś do pokazania...
sobota, 1 lutego 2014
Więcej zdjęć, iż roboty ;-)
Miałam ci ja zakupioną w zeszłym roku czapkę, która do niczego mi nie pasowała , i parę kłębuszków fioletowego kid mohairu, na który nie miałam pomysłu. Wystarczyło dokupić jeden motek Himalaya Padisah , pomachać drutami dwa wieczory i w końcu mam prawie-że-komplet na zimę, która szczęśliwie łagodnie traktuje mój region (dziś słońce i plus siedem). Golf- otulacz lekko podgryza, mam nadzieję, że kąpiel w eucalanie mu pomoże.
sobota, 25 stycznia 2014
Pech , panie dzieju, pech...
Jutro wyjeżdżam na szkolenie, droga zajmie ponad 6 godzin w jedną stronę, więc ucieszyłam się, że będę miała furę czasu na wydzierganie komina- otulacza, takiego jak podchoinkowy zielony dla córy , a tu zonk- poczta nie dostarczyła przesyłki z włóczką Himalaya Padisah . Zła jestem okrutnie, bo już wczoraj powinna być u mnie , sprzedawca przysięga się, że wysłał zgodnie z ustaleniami .
No cóż, znalazłam sobie robótkę zastępczą, szkoda tylko, że nie będę miała nowego otulacza na ochronę przed mroziskiem, które przyszło nie wiadomo skąd i nie ma zamiaru zelżeć (choć co ja mogę wiedzieć o mrozie, jak widzę, że na wschodzie Polski macie ponad 20 stopni w minusie !)
Połowę styczniowych wieczorów spędziłam z szydełkiem i kolorową bawełną, i tym sposobem powstały dwie folkowe poduchy dla córy, do rozjaśnienia jej ciemnoczekoladowej sofy i nawiązujące trochę kolorystycznie do podarowanej wcześniej młodzieży lampy.
Zrobiłam tylko przody i przyszyłam do ciemnobrązowych poszewek z polaru, całkiem dobrze się dopasowały.
Bardzo jestem z nich zadowolona :)
No cóż, znalazłam sobie robótkę zastępczą, szkoda tylko, że nie będę miała nowego otulacza na ochronę przed mroziskiem, które przyszło nie wiadomo skąd i nie ma zamiaru zelżeć (choć co ja mogę wiedzieć o mrozie, jak widzę, że na wschodzie Polski macie ponad 20 stopni w minusie !)
Połowę styczniowych wieczorów spędziłam z szydełkiem i kolorową bawełną, i tym sposobem powstały dwie folkowe poduchy dla córy, do rozjaśnienia jej ciemnoczekoladowej sofy i nawiązujące trochę kolorystycznie do podarowanej wcześniej młodzieży lampy.
Zrobiłam tylko przody i przyszyłam do ciemnobrązowych poszewek z polaru, całkiem dobrze się dopasowały.
Bardzo jestem z nich zadowolona :)
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Nowy Rok zaczynam dość przyziemnie,
to pierwsza zaczęta w tym roku i skończona robótka
Wyszły lepiej, niż podchoinkowe prototypy, ale droga do doskonałości jeszcze długa przede mną :)
Nieocenioną pomocą był dla mnie autopilot skarpetkowy , rewelacyjnie rozpisany przez Truscaveczkę.
Gwoli pamięci- robiłam z włóczki skarpetkowej Cortina na drutach z żyłką KP rozmiar 2, zaczęłam od 10 oczek nawiniętych na każdy z drutów (czyli razem 20), dorzuciłam w co 2 rzędzie po 2 , aż na każdym z drutów miałam 28. Tuż przed rozpoczęciem wyrabiania skróconymi rzędami (bez owijania) pięty dodałam jeszcze 2 oczka - było po 30 na każdym drucie. Końcowa część pięty miała 12 oczek, potem znów dodawałam- do 30. Za kostką te dodane przed piętą dwa oczka zgubiłam i kończyłam ściągaczem 2x2 (znów było 2 x 28 oczek). Zakończyłam elastycznie metodą z narzutem, ładnie wygląda i nie ściąga robótki.
Takich wiosennych w kolorze skarpetek (trzecie zdjęcie, choć rozmazane, najbardziej oddaje rzeczywisty kolor) pewnie jeszcze trochę powstanie, bo na tę parę zużyłam jeden motek 50 g i parę metrów z drugiego, a mam tych motków jeszcze z 6.
Na koniec jeszcze zdjęcie tegorocznego, już osypującego się lekko stroika... Trochę żal, że zaraz trzeba znów pakować bombki do pudła .
Wyszły lepiej, niż podchoinkowe prototypy, ale droga do doskonałości jeszcze długa przede mną :)
Nieocenioną pomocą był dla mnie autopilot skarpetkowy , rewelacyjnie rozpisany przez Truscaveczkę.
Gwoli pamięci- robiłam z włóczki skarpetkowej Cortina na drutach z żyłką KP rozmiar 2, zaczęłam od 10 oczek nawiniętych na każdy z drutów (czyli razem 20), dorzuciłam w co 2 rzędzie po 2 , aż na każdym z drutów miałam 28. Tuż przed rozpoczęciem wyrabiania skróconymi rzędami (bez owijania) pięty dodałam jeszcze 2 oczka - było po 30 na każdym drucie. Końcowa część pięty miała 12 oczek, potem znów dodawałam- do 30. Za kostką te dodane przed piętą dwa oczka zgubiłam i kończyłam ściągaczem 2x2 (znów było 2 x 28 oczek). Zakończyłam elastycznie metodą z narzutem, ładnie wygląda i nie ściąga robótki.
Takich wiosennych w kolorze skarpetek (trzecie zdjęcie, choć rozmazane, najbardziej oddaje rzeczywisty kolor) pewnie jeszcze trochę powstanie, bo na tę parę zużyłam jeden motek 50 g i parę metrów z drugiego, a mam tych motków jeszcze z 6.
Na koniec jeszcze zdjęcie tegorocznego, już osypującego się lekko stroika... Trochę żal, że zaraz trzeba znów pakować bombki do pudła .
środa, 1 stycznia 2014
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !
Oby darzyło się Wam i nam w każdej dziedzinie , zdrowia, spokoju, radości, dostatku - niech to będzie dobry rok .
Ostatnią ubiegłoroczną robótką była mała Gail z resztki estońskiej włóczki , pozostałej po chuście ananasowej. Powstała jako niespodzianka- pocieszajka dla mamy ( podczas świątecznej wizyty mama wypatrzyła u mnie ananasową i przymawiała się o nią, bo spodobał jej się kolor- ale tamta chusta jest ogromna, a moja mama drobna, więc od razu wymyśliłam, że zrobię jej inną).
Mam nadzieję, że się spodoba.
A teraz dumam nad pierwszą robótką w nowym roku- nawet dziś zaczęłam chustę dla cioci, której spodobały się prezenty rozdawane przez Mikołaja, ale chyba muszę poszukać na nią innej włóczki, bo niezbyt podoba mi się ten kawałek, który powstał.
Ostatnią ubiegłoroczną robótką była mała Gail z resztki estońskiej włóczki , pozostałej po chuście ananasowej. Powstała jako niespodzianka- pocieszajka dla mamy ( podczas świątecznej wizyty mama wypatrzyła u mnie ananasową i przymawiała się o nią, bo spodobał jej się kolor- ale tamta chusta jest ogromna, a moja mama drobna, więc od razu wymyśliłam, że zrobię jej inną).
Mam nadzieję, że się spodoba.
A teraz dumam nad pierwszą robótką w nowym roku- nawet dziś zaczęłam chustę dla cioci, której spodobały się prezenty rozdawane przez Mikołaja, ale chyba muszę poszukać na nią innej włóczki, bo niezbyt podoba mi się ten kawałek, który powstał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)