wtorek, 27 sierpnia 2013

Przyszła paczuszka, a w niej

cuda- cudeńka ! Śliczne korale, zawieszki, kolczyki, w świetnych kolorach i bardzo starannie wykonane. Teraz trudne zadanie- podzielić te skarby pomiędzy mnie, córę i chrześnicę :)

Bardzo, bardzo dziękuję B. , która postanowiła "uwolnić" nieużywaną przez siebie biżuterię :)

sobota, 24 sierpnia 2013

Ekhm, ekhm... jakoś tak zeszło

parę miesięcy, lato się kończy- a piękne było w tym roku wyjątkowo :)
Zajęta "wakacjowaniem" , ładowaniem słonecznych bateryjek na zimę i rehabilitowaniem nieszczęsnego barku (nie ma to jednak jak pływanie w cieplutkich latoś jeziorach !) niewiele robótkowałam, więcej czytałam i leniuchowałam.
Na rozruszanie po długiej przerwie z podłóżkowych zapasów wyciągnęłam parę motków mięciutkiego merino w dość problematycznym kolorze- khaki- i wydziergałam pierwszą w mojej karierze chustę robioną od dołu i asymetrycznie.
Co ja się naprułam początku !
Zasadę jakoś załapałam z angielskiego opisu, ale nijak nie mogłam wpaść na sposób przerabiania pierwszego oczka podwójnie, żeby to jeszcze jakoś w robótce wyglądało. Udało się chyba z piątym czy szóstym razem :)
Pewnie gdybym miała na urlopie dostęp do internetu, nie byłoby problemu, ale nie po to wyjeżdżam w moją ukochaną głusz na pojezierze Drawskie, żeby siedzieć w necie :)
No dobra, to już pokazuję, co udało mi się wyprodukować- w sumie jestem zadowolona, chusta jest mięciutka i w rozmiarze całkiem przyzwoitym, a kolorystycznie miała pasować do jeansów- i pasuje ! Wrzucam parę zdjęć, bo na każdym wyszedł mi inny kolor...
Wzór kupiony na Ravelry: Mojave shawl , muszę go jeszcze powtórzyć w mniej kontrowersyjnej kolorystyce :)

czwartek, 16 maja 2013

Na kuchence bulgocze

hiram, konfitura rabarbarowo- imbirowa, pachnie obłędnie . Jeśli jeszcze nie robiłyście tego- polecam spróbować, jest pyszna .

Ręka nadal niesprawna, chodzę na zabiegi fizjoterapeutyczne i mam nadzieję, że obejdzie się bez zastrzyków sterydowych, choć na razie szału nie ma, niestety. W związku z tym nie zdejmuję postawionego sobie szlabanu na robótkowanie ( bo dwa rządki dziennie szydełkowej poduchy przecież się nie liczą, prawda ?).

Więc znów zamiast robótek- fotki ogródkowe, kończy się już, niestety, mój własny, osobisty festiwal tulipanów- ale zostawię sobie pamiątkę po nim tutaj. Jeszcze hobby, czy już bzik ? :)


piątek, 26 kwietnia 2013

Wiosna w pełnej krasie,

bark nadal uniemożliwia mi zajęcie się robótkami , więc przerzuciłam się na inną aktywność, wymagającą mniej precyzyjnych i powtarzalnych ruchów, które były przyczyną kontuzji .
Może od biedy zastąpią też rehabilitację, na którą dostałam skierowanie- najbliższe terminy są w przyszłym roku...
Tak więc zamiast zajmuję się tym :


Widać, że nie nudzę się nic a nic :)